Krótko o procesie tworzenia maskotki

img_20190714_111328_553

Od kilku lat zajmuję się szydełkowaniem. Na początku nauczyłam się w jaki sposób wykonać półsłupek, a później jak wykonać słupek. Zrobiłam kilka próbek, jednak bardzo szybko chciałam wykonać coś dużego, a nawet wielkiego, tak jak to w wyobraźni czasem się dzieje, że rzeczy już tam są gotowe, a okazuje się że potrzeba mnóstwo kroków zrobić żeby to z głowy wyszło w taki sposób jak się wyobraziło, a często i tak się różni, choć człowiek się bardzo stara.

Kilka dni temu odważyłam się zająć, najpierw w głowie pomysłem, a później swoim pierwszym projektem maskotki w technice amigurumi. Parę sztuk wcześniej zrobiłam. Najpierw misia z kanału na youtube, dziewczyna* tam bardzo czytelnie przedstawiła jak go wykonać, później zajrzałam na bloga, a tam rozpisane wskazówki. Kilka razy powtórzyłam ten wzór, bardzo fajny jak dla początkującej osoby.

Było mi mało, więc zamówiłam e-magazyn „Amigurumi dla początkujących”, z tamtąd wykonałam żółwia, misia, konika, zabrałam się za t-rex’a, ale nie dokończyłam. Czegoś mi tak naprawdę brakowało w tym wszystkim, bo tak sobie udostępniałam te moje wyroby, aż w końcu, stwierdziłam, że tu chodzi o coś mojego, takiego własnego, nad czym muszę popracować i być może uznam wtedy że, no umiem to amigurumi.

Wczoraj zaczęłam robić tą maskotkę, właściwie to miałam zapał by był to kot, jednak po kilku okrążeniach zaczęło wychodzić coś na podobieństwo misia połączonego z wiewiórką. Nie poddawałam się i dalej szydełkowałam, postanowiłam, że zrobię do końca, cokolwiek z tego wyjdzie bądź nie wyjdzie. Bez przerwy praktycznie, to można liczyć, że około 6-7 godzin zajęło mi wykonanie misia. Co prawda, chciałam mieć gotowego jak najszybciej, żeby czasem nie zrezygnować po drodze. Wytrwałam.

W ostateczności pojawił się miś, tak to nawet nie jest maskotka, tylko figurka, tak do postawienia na półce, zamiast do zabawy dla dzieci, choć takie było zamierzenie. Figurka miś ma 13 cm wysokości, wykonałam ją z czarnej włóczki, lekko błyszczącej, z akrylem w składzie, użyłam szydełka nr 3. Zamontowałam „bezpieczne” oczy i nos.

Maleńki miś jest naprawdę malutki i do tego uroczy, może trochę wygląda jak niespotykany gatunek, jednak na pewno jest wyjątkowy.

* https://www.pasart.pl