O obrazie „Narodziny Wenus” Sandro Botticelli.

“Jest ona tak piękna, że nie dostrzegamy jej dziwnie wydłużonej szyi, jej spadzistych ramion i niezręcznego połączenia lewego ramienia z ciałem.” 

                                                                                Ernst H. Gombrich, o postaci Wenus

Sandro Botticelli „Narodziny Wenus”

Obraz “Narodziny Wenus” namalowany przez Sandro Botticellego, to okazałe płótno przedstawiające scenę z życia bogini w sposób nietuzinkowy. A to dlatego, że ukazana tutaj tematyka obrazu odnosi się do narodzin, w rezultacie zaś widzimy dorosłą, urodziwą kobietę, która przypływa do brzegu na olbrzymiej muszli. Gdzie tutaj, więc, te narodziny? Otóż są one ukazane symbolicznie i poetycko, do czego skłonił malarza utwór literacki nadwornego poety, Angelo Poliziano, będącego jednocześnie doradcą artysty.

Wiadome jest to, że bogini Wenus była postacią mitologiczną, więc prawdopodobnie fikcyjną, stworzoną przez pisarzy w celu przekazania pewnych informacji, których stała się przekaźnikiem. Wenus, bogini miłości i piękna, również w ten sposób przedstawiona na obrazie, być może pojawiła się tutaj by przynieść ludziom inne spojrzenie na świat w którym żyją, by otworzyli swoje oczy na nowe możliwości, odradzając się na nowo, pomimo lat przeżytych w dorosłym już ciele. 

Renesans to przecież zmiana sposobu myślenia i w postawach ludzi wobec świata, a dzięki metaforze narodzin, jest doskonałym odzwierciedleniem ducha przenoszącego wizję epoki. 

Kiedy młoda Wenus wstydliwie stara się zasłonić swe nagie łono złocistymi włosami, a prawą dłonią swe piersi, ekspresyjnym ruchem po jej prawej stronie kobieta rozkłada szatę w deseń kwiecisty, by okryć śnieżnobiałe ciało bogini. 

Z prawej strony Wenus, dwa zefiry tworzą podmuch wiatru, by pokierować boginię w kierunku brzegu. Całość sceny pomimo zatrzymania kadru w ujęciu malarskim, zdaje się być w nieustannym ruchu. Począwszy od nadlatujących, splecionych w kurczowym uścisku zefirów, za którymi powiewają różowe delikatne kwiaty, a za ich podmuchem tworzą się subtelnie podkreślone morskie fale. Wiatr zachodni rozwiewa również złoto – blond długie włosy bogini, przy szyi fortunnie upięte rodzajem sznura, by kolejno odsunąć nieco moment okrycia jej ciała szatą w odcieniach czerwieni, której założenie jej uniemożliwia służce, gdyż ta podpiera się lewą nogą, jej szaty zaś udrapowane powiewem wiatru poddają mu się fruwając w przeciwnym kierunku do postaci.

Obraz, którego nigdy nie widziałam na żywo, a bardzo chciałabym mieć tą możliwość jest jednym z najsłynniejszych obrazów w dziejach malarstwa. W sumie nie ma się temu co dziwić, wystarczy spojrzeć na to przedstawienie, nie tylko przelotnym spojrzeniem, a zatrzymać się na nim nieco dłużej. Czy ta scena nie jest idealnie wykadrowaną kompozycją? A później, te idealne postacie, pomimo że można się dopatrzeć niewielkich nieścisłości, w przedstawieniu ich anatomii, które są niczym w porównaniu z tym jak baśniowo- poetycka jest ta scena w całości.

Przyglądając się obrazowi, spostrzegając się nagle, że zaczynamy poprzez zmysły odczuwać, tą świeżość i zapach kwitnących kwiatów, lekko zarysowane fale sugerują bryzę morską, otulającą delikatnie twarze i ciała głównych bohaterów przedstawienia na płótnie. Doskonale ujęty tutaj wiatr staje się być również jednym z uczestników kadru, dodającym całości niebywałej gracji i dozy tajemniczości.

Na pierwszy rzut oka, kolorystyka w odcieniach bieli, kremowego, żółcieni i złota, wydobywa główne postacie na pierwszy plan obrazu, gdzie umieszczone jak aktorzy na scenie, odgrywając swoje role poddają się z niesamowitą doskonałością. Zielono – niebieskie tło przyrody okalające w przestrzeni, dodaje naturalności dopasowując się do momentu chwili tak ważnej jakim są narodziny pięknej bogini Wenus.

Czyż nie jest tak jak pisał Poliziano: “Dziewczę nieziemskiej piękności stoi na muszli, przez lubieżne zefiry spychanej ku brzegowi morza, a niebiosa zdają się tym radować. (…) Można by przysiąc, że bogini właśnie wynurzyła się z fal (…). Pod jej świętą i boską stopą nadbrzeżny piach pokrywa się trawą i kwieciem.(…)”? 

Obraz malowany na płótnie temperą w latach około 1482 -1485, o wymiarach 172,5 x 278,5 cm, znajduje się we Florencji we Włoszech w Galerii Uffizich, jednym z najstarszych muzeów Europy.

Przypisy i bibliografia:

  1. Sztuka Świata tom 5, wyd. Arkady
  2. Wielcy Malarze, Nr 41, Tygodnik
  3. Zdjęcie: Wikipedia, Wolna Encyklopedia Internetowa