Minimalizm w życiu.

Canva

Minimalizm w życiu. To jest to absorbuje mnie od dłuższego czasu. Im więcej czasu spędzam wśród natury powoduje, że mam ochotę posprzątać swoje otoczenie z rzeczy których nie potrzebuję. A są to ciuchy, książki, płyty czy również jedzenie które spożywam. Nadmiar rzeczy absorbuje moją uwagę na tyle, że trudno jest skupić się na tym co jest tak naprawdę ważne dla mnie i dzieje się również tak, że szukam coraz to nowszych elementów w tych rzeczach, które mogłyby mnie zająć i odciągnąć uwagę od celów które sobie wytyczam. Właściwie, to człowiekowi niewiele jest do szczęścia potrzebne. I z tym wnioskiem chciałabym przejść do kolejnego etapu w moim życiu.

Problem jest jednak taki, że moja sentymentalna natura nie pozwala na to by podjąć działanie i w sposób kreatywny, konstruktywny czyli taki który przyniósłby mi zwrot z tych rzeczy, które nazbierałam na przestrzeni lat uzyskać pewien finansowy lub satysfakcjonujący, w sposób na przykład charytatywny. Nie wiem czy walczę z tym czy raczej staram się układać jak puzzle by wszystko pasowało. Jednak czekając na zadowolenie ogółu, na pewno efektu swoich działań nie osiągnę.

A więc do rzeczy, do tak zwanych konkretów…

Po pierwsze, spróbować sprzedać swoje nie noszone ciuchy na takich aplikacjach jak Vinted  lub Less. Jeśli jesteście zainteresowani to zapraszam. Napiszcie w komentarzu.

Po drugie sprzedać przeczytane książki, by zrobić miejsce kolejnym, nowym pozycjom.

Po trzecie oddać/ sprzedać płyty których nie słucham.

Po czwarte zrobić plan na to by z rozwagą się karmić, odżywczym pożywieniem.

Dzieje się tak, że rzeczy które zachowujemy z przeszłości, są jak takie zatrzymywacze, które ograniczają nas przed tym by ruszyć dalej. Powodują one to, że w kółko robimy te same czynności, albo wracamy do przeszłych emocji, które chcąc – nie chcąc, odtwarzamy zamiast pójść o krok dalej. Dzieje się tak, dlatego, że boimy się ruszyć, boimy się coś zmienić w swoim życiu często z powodu opinii, czy to naszych bliskich, którzy są przyzwyczajeni do nas jakimi byliśmy kiedyś i chcą byśmy tacy pozostali, a my staramy się spełnić te oczekiwania. Nie zmieniamy nic by ich zadowolić. Karmimy ich “starymi” emocjami, po czym uświadamiamy sobie, w zaciszu samotni własnej, że to nie jest to, czego chcemy i, że ciąży nam to, i nas męczy.

Wszystko to powoduje różne efekty. Pewnie każdy wie jakie i wcale nie muszę o tym pisać. A jeśli ktoś nie wie, to poproszę o komentarz.

Mnie ciągłe walki już męczą, i bunt który, kiedyś miałam w sobie, a który od czasu do czasu się wewnętrznie pojawia, chciałabym uciszyć. Myślę, że minimalizm jest czymś co może uspokoić szaleńczą duszę w człowieku jeżeli tylko owa, kiedyś mając wszystko, obecnie chce podejść do życia bardziej wybiórczo i elegancko.

Nie wiem, czy zostanę zrozumiana, jednak jest to moja własna perspektywa, i potrzeby z nią związane, które narastają od lat, i nie chce ona wracać do tak konsumpcyjnego etapu swoich działań jak było kiedyś, kiedy to konsumpcjonizm wziął sztamę z bezsensem, doprowadzając do życia na bardzo niskim poziomie emocjonalnym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s