Dziesiąta kawa do tej pory i żadnego postępu…

Boże, dziesiąta kawa do tej pory i dalej żadnego postępu…

Prawdopodobnie ani modły tu nie pomogą ani tym bardziej wzywanie imienia boskiego nadaremnie. Ewentualnie jakiś motywujący tekst. Coś się zablokowało i nie może ruszyć. I ciągnie w dół i w dół chcąc wywołać jakiś stan totalnej desperacji. 

Wiem, że to jest przejściowe. Wiem również że przydałoby się za każdym razem po upadku podnosić do pionu. Albo lepiej przed upadkiem. Bo po co upadać skoro się wie, że to zaraz się stanie? Czy nie lepiej temu zapobiec wcześniej?

Tak. Znalazłam ten motywujący tekst wstępując na Facebooka z nadzieją, że myśl się zmieni w moim umyśle na bardziej produktywną i zastąpi tą powodującą zrezygnowanie, lub zdecydowanie ją wypleni całkowicie. Myśli potrafią być jak chwasty i to takie które rosną bardzo szybko, po to by zapełnić głowę niepotrzebnymi obrazami o niepowodzeniu i beznadziejności, jak nie siebie samego to całego świata. Więc w rezultacie, tak czy siak, wychodzi na to, że nie ma sensu robić czegokolwiek i tylko usiąść i to na pewno nie na laurach, bo niby za co?

No ale, wracając do tematu. Znalazłam zdanie, które sprawiło, że usiadłam i zaczęłam pisać ten tekst, który jak zwykle nie powiewa niczym pozytywnym. To znaczy chciałabym brzmieć pozytywnie, ale, najpierw chyba muszę się całkowicie pomaltretować, później uznając, że to jednak taki żart miał być, ironia i sarkazm. I że miałam w zamiarze rozśmieszyć państwa czytelników. No tak, mam nadzieję, że ktoś zrozumie moje poczucie humoru. Muszę się rozśmieszać, bo przecież nie będę płakać. Prawda?

To co jest prawdą, też można by nad tym dyskutować. I prawdopodobnie dla każdej osoby prawda okazałaby się czymś innym, miałaby inne znaczenie i wydźwięk.

No i, więc tak, to zdanie dotyczyło pisania, bo w sumie, wczoraj nic nie napisałam, ani dzisiaj do tej pory i czuję się jakbym już kipiała z przepełnienia informacjami które gdzieś osiadły się we wnętrzu mojej czaszki, albo bardziej mistycznie ogarnęły moją duszę i umysł.

To zdanie, które próbuję przytoczyć sparafrazuję tutaj, gdyż czytając je było ono w języku angielskim, nie będę tutaj pisała kto je umieścił czy autora, bo właściwe chodzi o to że mi pomogło by ruszyć z tym tekstem i powiedzieć, że czasem taka mała sytuacja, rzecz może odmienić myślenie człowieka a tym samym i dalsze działanie, na cały dzień, i że to jest pocieszające. Tak. 

Ale do rzeczy, więc zdanie to mówiło o tym, “że zasada numer jeden brzmi, że musisz pisać, bo jeśli nie piszesz, nic się nie wydarzy”, no dobra, i powiedziała to osoba która się nazywa Neil Gaiman i prawdopodobnie jest pisarzem. 

Właśnie sprawdziłam i okazało się że to wybitny pisarz gatunku fantastyki i różnych jej rodzajów. Przepraszam, nie wiedziałam, nie czytałam.

W każdym razie to zdanie mnie zmotywowało i po napisaniu tego tekstu, czuję się tak oczyszczona i szczęśliwa, jakbym medytowała co najmniej kilka dni.

Także, jak widać na tym przykładzie, media społecznościowe mają również rolę motywującą, bo dzięki jednej osobie, której nawet nie znasz, a która udostępniła takie zdanie, dzieje się tak, że nagle doznaje się czegoś w rodzaju olśnienia czy resetu mózgu i zaczynasz działać w kierunku w którym parędziesiąt minut wcześniej nie widziałaś czy nie widziałeś żadnego sensu, bo coś się zablokowało. 

Czy można tutaj powiedzieć że tylko działanie coś zmienia? Otóż nie, potrzebny najpierw jest bodziec do tegoż działania i ten proces właśnie tak jak powyżej wyglądał u mnie. Ja już się uśmiecham przepełniona motywacją. A teraz pytanie:

Czy ty również masz tego rodzaju rozterki?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s