Wędrówka na Klimczok

Pewnego dnia przyszło mi do głowy by wybrać się na przechadzkę w góry w pojedynkę. Po pierwsze więc, musiałam znaleźć odpowiednią trasę, biorąc pod uwagę swoje możliwości, czyli kondycję fizyczną oraz doświadczenie w chodzeniu po górach. Oba te aspekty, mogę powiedzieć, że są na poziomie przeciętnym, więc nie zamierzałam planować żadnych wyczynowych zrywów.

Wybrałam się pewnego dnia na przejażdżkę samochodem do Szczyrku, i tam trafiłam pod szlak górski (Szczyrk Biła), gdzie na słupie znajdowały się tabliczki z kolorami szlaków oraz informacjami zawierającymi miejsca do których prowadzą. Zobaczyłam tabliczkę z oznaczeniem góry Klimczok i zdecydowałam wtedy, że będzie to mój pierwszy cel jako samotna wyprawa na tą górę. No, ale jeszcze nie teraz…

Moje drugie podejście, to było raczej sprawdzenie jak mi się pójdzie pod górę, gdyż dawno nie robiłam takich przechadzek i nie wiedziałam jak będzie z moją kondycją. A było ciężko…znormalizować oddech w podchodzeniu pod górę to nie lada sztuka, więc głównie się na tym skupiałam. A tak, w ogóle to nie miałam odpowiedniego obuwia, by wyrwać się od razu na Klimczok, więc moim celem stała się oddalona o jakieś 30 minut od szlaku Przełęcz Karkoszczonka.

Przełęcz Karkoszczonka fot. Lucyna Kaletka (28.08.2020r)

Kiedy już po kilku tygodniach zaopatrzyłam się w odpowiednie buty, to zaczęłam się zastanawiać nad odpowiednim terminem do wyjścia na Klimczok. I tak zwlekałam i zwlekałam, aż w końcu zdecydowałam kilka dni wcześniej, że wybiorę się w sobotę tj. 22.08.2020 r.

Kiedy dojechałam do szlaku w Szczyrku Biła, była godzina około 9 rano. Przebrałam się w odpowiednie ciuchy, zabrałam plecak pełen prowiantu i wody i zaczęłam podążać za zielonym szlakiem na Klimczok.

Początkowo nie było łatwo złapać odpowiedni rytm, jednak kiedy dotarłam do pierwszego punktu widokowego, radość zamieniła się w entuzjazm, który poprowadził mnie w dalszym kierunku.

Widok na Skrzyczne fot. Lucyna Kaletka

Tam, również znajdują się tabliczki mówiące o tym gdzie kierować się dalej i ile czasu wynosi trasa do wybranego miejsca. Na Klimczok pisało, że jest 1 godzina i 10 minut, szlakiem zielonym.

Ja na szlaku.

Oczywiście zrobiłam sobie zdjęcie z tak ważnej wędrówki z samowyzwalacza w telefonie, który ustawiłam na kamieniu znajdującym się na przeciwko.

Od tego miejsca, szłam dalej drogą, która przystosowana była do jazdy samochodem, więc nie była zbyt stroma i bez zbędnych dużych kamieni i wybojów.

Z oddali usłyszałam cięcie piłami drzewa, to były kolejne oznaki cywilizacji po kilku osobach które szły za mną i później gdzieś skręciły i osoby w jeepie przejeżdżającej obok mnie gdzieś w górę.

Kiedy dotarłam do miejsca gdzie dwóch mężczyzn było zajętych pracą przy cięciu drzewa, znalazłam się jednocześnie na rozwidleniu dróg i zielony szlak którym się kierowałam, zmienił się na niebieski. Najpierw poszłam gdzieś prosto i w dół, trafiłam tam na polanę gdzie roiło się od świerszczy, usiadłam tam i wsłuchiwałam się w ich cykanie. Niesamowite. Oczywiście wtedy, gdy nie zagłuszały cykania dźwięki piły.

Polana cykających Świerszczy fot. Lucyna Kaletka
Ja na Polanie cykających Świerszczy

W tym miejscu się posiliłam i zastanawiałam gdzie kierować się dalej, przecież nie mogłam zrezygnować i zawrócić, ani nawet zabłądzić. Nie było takiej opcji. A nazwę polany wymyśliłam na rzecz nazwania zdjęcia.

Zdecydowałam że zawrócę i będę się kierowała szlakiem niebieskim w górę, przecież tam gdzieś powinien być ten Klimczok. Przeszłam kawałek i w oddali ujrzałam kolejne tabliczki z oznaczeniami, ucieszyłam się bardzo. Wybrałam, że pójdę trasą 35 – minutową, o ile właściwie pamiętam był to szlak niebieski. A tam piękne widoki, w oddali zarys skalistych Tatr, i przepięknie!

Ja na szlaku.
Widok na góry, gdzieś tam widać Tatry w oddali.
Widok na góry.
Wysokie drzewa.
Gołe drzewo przy szlaku, i… już całkiem blisko.
Schronisko PTTK pod Klimczokiem fot. Lucyna Kaletka

Powyżej kilka kadrów z podejścia, a także zdjęcie schroniska, które znajduje się jakieś 10 minut od szczytu. Jest on usytuowany za budynkiem od tej strony co zrobiłam zdjęcie, jednak zapomniałam sfotografować szczyt. No, może następnym razem…

Tutaj właśnie przy tym stoliku odpoczęłam około godziny, zjadłam, napiłam się kawy, czyli jedzenie miałam zabrane ze sobą i w ten sposób zaoszczędziłam, bo w schronisku pewnie cena była dwa razy większa niż w sklepie czy restauracji. Napisałam post na Facebook’a i Instagram i poszłam na szczyt.

Szczyt znajduje się 1117 m n. p. m. a na nim wyciąg który działa w zimie. Ze szczytu można więc zjeżdżać na nartach bądź snowboardzie.

Tabliczki z kierunkami i kolorami szlaków na szczycie góry Klimczok.
Sentencje, zdjęcia, mapy przyklejone również po bokach.

Mam małą ciekawostkę dla osób zainteresowanych historią miasta Bielska -Biała. A mianowicie na szczycie góry Klimczok znajduje się punkt graniczny, który łączy dwie części miasta, czyli Bialsko które kiedyś należało do Śląska cieszyńskiego oraz Białą, która należała do krakowskiej Małopolski (Wikipedia). Po więcej informacji zapraszam do indywidualnego wyszukiwania.

Punkt graniczny

Poniżej jeszcze kilka widoków, ze szczytu i z trasy powrotnej.

Ujęcie ze szczytu
Ze szczytu, po lewej stronie schronisko PTTK

W drodze powrotnej nie robiłam zdjęć, bo szłam prawie cały czas przez las, więc nie było interesujących widoków. Schodziłam szlakiem czerwonym i nie polecam wchodzenia nim na Klimczok bo można się zrazić. Tak jak pisałam cały czas przez las i bardzo kamienista droga, do tego stroma. Także schodzenie również nie należało do lekkich, bo kolana strasznie bolały. Jednak w końcu dotarłam i ujrzałam ponownie Przełęcz Karkoszczonkę, ucieszyłam się bardzo i strzeliłam fotkę dla porównania z poprzedniej próby wyjścia w górę.

Znajduje się tutaj na przełęczy, Chata Wuja Toma, schronisko, miejsce gdzie można również coś zjeść i napić się piwa. Jednak nie skorzystałam, bo zestaw przykładowy: kotlet, surówka i ziemniaki to koszt 35 zł, a piwo…przyjechałam pod szlak samochodem, więc wiadomo…

Przełęcz Karkoszczonka fot. Lucyna Kaletka
To już prawie koniec trasy.

I tutaj, to już zostało mi parę kroków do dojścia na parking, więc zadowolona i zmęczona maksymalnie kieruję się do domu. Pa!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s